Zygmunt Gierek: Życie, Kariera i Dziedzictwo Polskiego Polityka
Nie wszystko złoto, co się świeci, i nie każdy Gierek to Edward – chociaż nazwisko zobowiązuje. Dla wielu Zygmunt Gierek to postać owiana nutką tajemnicy, z cienia bardziej znanego ojca wyłaniająca się z rzadka i nie bez kontrowersji. Ten mniej popularny Gierek to jednak człowiek, którego historia życia przypomina momentami dobrze napisany dramat polityczny, miejscami zaś – komedię pomyłek. Czas więc odkopać jego kartotekę z archiwów PRL-u i rzucić nieco światła na jego osobę. A może i rozjaśnić kilka niedopowiedzeń związanych z jego polityczną ścieżką? Siedźcie wygodnie – nadchodzi Zygmunt, ale nie ten od teorii glukozy, tylko z krwi i kości polityk minionego systemu.
Rodzinne koneksje – czyli urodzić się jako Gierek
Zygmunt Gierek urodził się w 1939 roku, czyli w momencie, gdy świat omal nie stanął w ogniu. Gdy większość niemowląt uczyła się chodzić, on zapewne już uczył się, jak trzymać partyjną legitymację – wszakże nie sposób uciec od nazwiska, które w Polsce znaczyło naprawdę wiele. Ojcowskie dziedzictwo to z jednej strony ułatwienie – znajomości, splendor, czerwone dywany partyjnych zjazdów. Z drugiej – przekleństwo, bo każda decyzja mogła być porównana z tą podjętą przez ojca, Edwarda Gierka – „budowniczego drugiej Polski”, który przeliczył kredyty lepiej niż niejeden współczesny bankier.
Kariera według modelu partyjnego
Zygmunt Gierek nie był typem buntownika – zamiast gitarowych riffów wybrał przemowy na zebraniach partyjnych. Swoją karierę budował spokojnie i bez rozgłosu, a że ojciec wie lepiej, to pewnie i rady Edwarda służyły mu częściej niż niejednym politycznym mentorom z podręczników PRL-u. Przez lata pełnił funkcje kierownicze w gospodarce, skupiając się głównie na przemyśle i energetyce. Nic, co centralnie planowane, nie było mu obce. Miał również epizod z wyjazdami zagranicznymi – o ironio, w czasach, gdy obywatel PRL-u stał w kolejce po talon na mięso, Gierkowie wypatrywali globalnych trendów.
Na bakier z popularnością
W przeciwieństwie do ojca, który przechodził przez tłumy z uśmiechem i rozwianą fryzurą niczym partyjny celebryta, Zygmunt Gierek raczej unikał blasku fleszy. Był bardziej technokratą niż showmanem w stylu PRL, bardziej analitykiem niż wodzirejem Wiejskiej. Nie znajdziemy o nim barwnych anegdot na temat mięsa i lodówek, ale za to jako specjalista wypowiadał się na tematy energetyczno-przemysłowe niczym recenzent sezonu grzewczego w kotłowni krajowej gospodarki.
Dziedzictwo – czyli zostawić coś po sobie
Choć nazwisko Gierek kojarzy się głównie z okresem prosperity i kryzysu lat 70., Zygmunt Gierek pozostawił po sobie mniej widowiskowy, lecz trwały ślad. Przez wiele lat działał społecznie, promując dziedzictwo ojca i lansując ideę nowoczesnego patriotyzmu gospodarczego. Był też aktywny publicystycznie, publikując teksty o gospodarce, energetyce i historii ruchu socjalistycznego w Polsce, czyli w domenach, które nawet dziś rozprawiają się z mitami PRL przy użyciu bardziej nostalgii niż krytyki.
Nie został twarzą billboardów ani nie wszedł do historii jako wizjoner – ale jego postać to ciekawa opowieść o tym, jak trudno być politycznym synem kogoś, kto sam był symbolem epoki. Był lojalny wobec dziedzictwa, ale nie próbował kopiować go zbyt wiernie, chyba udało mu się znaleźć niszę pomiędzy nostalgią a pragmatyzmem.
Zygmunt Gierek to nazwisko, które rezonuje echem przeszłości, niby znajome, a jednak nieco zapomniane. Nie sposób jednak całkowicie pominąć jego wkładu w życie społeczno-polityczne Polski – to taki cichy element układanki, bez którego obraz PRL-u byłby mniej złożony. Jeśli ktoś szuka barwnego opisu rewolucji – nie tu. Ale jeśli interesują Cię postacie drugiego planu, które mimo wszystko potrafiły coś zdziałać – oto Gierek, Zygmunt Gierek. Jeden z tych, których warto znać, żeby zrozumieć całość historii lat 70. i 80.
Przeczytaj więcej na: https://wysokieszpilki.pl/kim-byl-zygmunt-gierek-profil-biograficzny/.